clear
Teraz:
 +5ºC
pogodnie
Max:  +11ºC,  Min:  +3ºC
Polski
English
Deutsch
Pусский
Français

Zabytkowy Ogród Muzeum otwarty jest codziennie od świtu do zmierzchu.
W tym czasie można bezpłatnie zwiedzać następujące obiekty: Amfiteatr, Świątynia Sybilli, Świątynia egipska, Wodozbiór oraz pozostałe obiekty i rzeźby znajdujące się na terenie ogrodów.

You may need to install or upgrade Flash Player.

Visit the Adobe website to get the Flash Player.

Wystawy
 

Michael Jackson w Łazienkach Królewskich

Michael Jackson w Łazienkach Królewskich w Warszawie

Wystawa zdjęć Czesława Czaplińskiego w Galerii Plenerowej  Łazienek Królewskich

16 września - 12 października 2014

Michael przychodzi do nas z pięknej krainy. Chciałbym, żebyśmy wszyscy mogli spędzić trochę czasu w jego świecie

Steven Spielberg

 

Michael Jackson (ur. 29 sierpnia 1958 r., zm. 25 czerwca 2009 r.) to jeden z najwybitniejszych i najbardziej ekscentrycznych artystów muzyki popularnej XX wieku, okrzyknięty „Królem Popu”. Odniósł olbrzymi sukces, bijąc wszystkie rekordy powodzenia: m.in. otrzymał 13 nagród Grammy (w tym 8 jednej nocy!), 13 jego singli znalazło się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów, sprzedał ponad 750 milionów płyt. Był zarówno wysokiej klasy wokalistą, kompozytorem, autorem tekstów, producentem nagrań, instrumentalistą oraz niezrównanym tancerzem i choreografem.

Przez lata z zainteresowaniem śledziłem karierę jego oraz Madonny – dwóch największych gwiazd muzyki pop. Nie ma to związku ani z moją pracą, ani z gustami muzycznymi. Po prostu człowiek, który ogląda telewizję, słucha radia i czyta gazety, wiele wie o ludziach, którzy do tego stopnia rozpalają zbiorową wyobraźnię, że pokazywanie ich i pisanie o nich staje się obowiązkiem mediów. Gdyby jednak w połowie maja 1997 roku ktoś powiedział mi, że będę fotografował Jacksona w Polsce i że będę jedynym fotografem mającym szansę robienia mu zdjęć z odległości kilku kroków, mógłbym to uznać co najwyżej za kiepski żart. Dwa tygodnie później stałem na lotnisku i czekałem, aż prywatny odrzutowiec „Króla Popu” wyląduje w Warszawie. 

Nawet dziś, po prawie dwudziestu latach potrafię odtworzyć wydarzenia tamtych dni. Po południu znalazłem w serwisie Polskiej Agencji Prasowej wiadomość, której mało kto się spodziewał, ponieważ nie była wcześniej podawana: „Michael Jackson przybywa do Polski. Samolot specjalny oczekiwany jest na Okęciu we wtorek 27 maja (1997), około godz. 12.00. Jackson przyleci do Warszawy z Paryża. Program wizyty nie jest jeszcze ustalony. Wiadomo jedynie, że gwiazdor odwiedzi ośrodki opiekuńcze dla dzieci. Ma też się spotkać z prezydentem Warszawy Marcinem Święcickim. Jak poprzednio, będzie nocował w hotelu Marriott”. W pierwszym dniu wizyty dwukrotnie odwiedził Łazienki Królewskie w Warszawie: w południe Pałac na Wyspie, gdzie wpisał się do księgi pamiątkowej, a wieczorem – Teatr Stanisławowski.

Białobrązowy Falcon podchodził do lądowania punktualnie o  godzinie 13.23. Ochrona starała się opanować fanów, dziennikarzy i fotografów, podczas gdy samolot zatrzymywał się, a na pokład wchodzili polscy celnicy, straż graniczna i Wayne. Po dwudziestu minutach na czerwonym dywanie stanął Michael Jackson we własnej osobie. Ubrany był w czarne dżinsy z białymi lampasami, kowbojskie buty na wysokich obcasach, czarny kapelusz. Czarną, szamerowaną kurtkę zdobił wielki złoty medal na czerwonej szarfie.

Od kilku już minut robiłem zdjęcia, niemal ocierając się o Jacksona, gdy złapałem się na tym, że gwiazdor nijak nie przystawał do moich o nim wyobrażeń. Był wysoki, dobrze zbudowany, o bardzo gładkiej, zdrowej cerze. Stanowczo nie wyglądał na czterdzieści lat, a tym bardziej na tych kilkadziesiąt operacji plastycznych, które niezmiennie były tematem plotek w brukowej prasie. Pierwsze wrażenie robił bardzo sympatyczne. Zacząłem naprawdę lubić gwiazdora i cieszyłem się, że mam szansę fotografować go z tak bliska. Pierwsze portrety Michaela powstały w śmigłowcu – przestałem liczyć rolki naświetlonych filmów. Raz tylko nie byłem w stanie robić zdjęć… na oddziale onkologicznym szpitala przy Litewskiej.

To były jedne z najbardziej ekscytujących i wyczerpujących dni w całej mojej karierze. Czas przestał się dla mnie liczyć, a właściwie wciąż go było za mało. Momentami czułem się jak reporter wojenny, który musi zrobić zdjęcie bez zastanowienia, bo wie, że sytuacja, na którą patrzy, już więcej się nie powtórzy. Byłem tak pochłonięty swoją pracą, że dopiero kiedy samolot wzbił się w powietrze uświadomiłem sobie, że dane mi było spędzić dwie doby w towarzystwie największej gwiazdy muzyki pop na świecie. W towarzystwie człowieka, o którym wiedziałem wiele, ale – jak się okazało – nie wiedziałem najważniejszego: jaki jest naprawdę. Michael Jackson, którego mogłem poznać, nie był podobny do tego z gazet i telewizji. Był spokojny, wyciszony, zamknięty w sobie,  odpowiadający w sposób charakterystyczny dla introwertyków, oszczędny w słowach, a jednocześnie spontaniczny, reagujący z dziecięcą wręcz prostotą.

Myślałem też o tym jak samotny jest człowiek nieustannie adorowany przez rozkrzyczane tłumy i co myśli, kiedy czyta w gazetach kolejne „rewelacje” na swój temat. Prywatność była jedyną rzeczą, do której dostępu mógł próbować bronić. I starał się to czynić do końca swojego życia. Nie pozwalał się fotografować, rzadko udzielał wywiadów i przyjaźnił się z niewieloma osobami, choć wielu zapewne mówiło o nim „mój przyjaciel Michael”.

W jednym z wywiadów na pytanie „Czy jest coś, co chciałbyś przekazać swoim fanom?” odpowiedział: „Pamiętajcie: nieważne ile razy przyjdzie wam wykonywać daną rzecz, róbcie ją dotąd, dopóki nie zostanie dobrze zrobiona. Wierzcie w siebie, niezależnie od tego ile negatywnej energii sprowadza was w dół. Odrzućcie ją i pamiętajcie – będziecie tylko tym, kim chcecie być. A najważniejsze, po stokroć najważniejsze, to skromność. Może swojemu talentowi zawdzięczać będziecie siłę czy władzę nad ludźmi, ale nigdy nie dajcie się ponieść pysze ani dumie – to zguba ludzkości”.

Michael Jackson zmarł pięć lat temu  w czwartek 25 czerwca o godzinie 14.26 czasu Los Angeles. Rok po śmierci jego sława jeszcze wzrosła – według miesięcznika „Forbes” był wart więcej niż takie gwiazdy, jak Lady Gaga, Madonna i Jay-Z razem wzięci.


Czesław Czapliński – artysta fotograf, dziennikarz i autor filmów dokumentalnych urodzony w 1953 r. w Łodzi. Od roku 1979 mieszka i tworzy w Nowym Jorku i Warszawie. Autor i współautor 40 albumów i książek, setek artykułów, miał ponad 100 wystaw fotograficznych m.in. w: Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie, Muzeum Sztuki w Łodzi, Muzeum Narodowym i Muzeum Łazienki Królewskie w Warszawie, a także w Nowym Jorku, Chicago, Nicei, Moskwie, Londynie, Monachium, Brukseli i Lizbonie.

W ciągu 40 lat kariery fotografował najbardziej znane osobistości ze świata biznesu, kultury, polityki i sportu, takie jak m.in.: Muhammad Ali, Maurice Bejart, Leonard Bernstein, Bernardo Bertolucci, Cindy Crawford, Oscar de la Renta, Catherine Deneuve, Placido Domingo, Umberto Eco, Michael Jackson, Henry Kissinger, Calvin Klein, Jerzy Kosiński, Luciano Pavarotti, Paloma Picasso, Roman Polański, Isabella Rossellini czy Andy Warhol.

Zdjęcia Czaplińskiego publikowane były na całym świecie m.in. w: „The New York Times”, „TIME”, „Vanity Fair”, „The Washington Post”, „Newsweek”, „Polityka”, „Twój Styl”, „Viva”, „Rzeczpospolita”.  Jego prace znajdują się w zbiorach Library of Congress w Waszyngtonie, New York Public Library, Muzeum Narodowym w Warszawie i Wrocławiu, Muzeum Sztuki w Łodzi, Bibliotece Narodowej w Warszawie i wielu kolekcjach prywatnych na całym świecie.

 

 Sponsor Galerii Plenerowej

 

 

 

 
 

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij X